niedziela, 28 czerwca 2015

"Kup sobie psa. To jedyny sposób, abyś mógł nabyć miłość za pieniądze."

Elo kasztany!

Sprawy Organizacyjne

Dziękujemy za wszystkie komentarze i miłe słowa. One naprawdę dodają otuchy i motywacji do tworzenia nowych postów.
 Jeszcze raz przypominamy o zadawaniu pytań na temat zarówno nasz, jak i bloga. Można je pisać pod każdym postem.
 Wkrótce pojawią się nowe konkursy, w których mamy nadzieję, że weźmiecie udział. 
! Zastanawiamy się nad założeniem Fanpage'a na Facebooku. A wy co o tym myślicie? Warto, czy nie?

Podziękowanie

Chciałybyśmy z całego serca podziękować naszej przyjaciółce, Weronice, za post promujący. Wera jest jedną z niewielu osób, które nie boją się z nami pokazywać publicznie. Doceniamy jej staranność w prowadzeniu własnego bloga, którego uwielbiamy czytać. ~Link do bloga~ 


Przejdźmy do treści:

Jak możecie się domyślić po tytule posta, będzie on o zwierzakach. 
Zacznijmy od tego, że obydwie mamy w domu zwierzaki i bardzo je kochamy. Pupilki, które posiadamy to: pies - Lucky, kot - Bastet, królik - Lilo, chomik - Gacek, żółw - Żółwinka i ja (Gabrielle) mam jeszcze kornika o imieniu Fred. 
Lucky to duży, czarno-biały pies należący do Jannette. Ma około 4 lata. Został uratowany przez Jen z drogi do schroniska, w którym zostałby uśpiony. Gdy miał 3 miesiące, znaleziono go przywiązanego do płotu, po czym zabrały go panie ze Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami. Długo szukały mu domu, aż wreszcie trafił do pewnego pana. Mężczyzna zapewniał je, że pies będzie żył w godnych warunkach. Po jakimś czasie do kobiet doszły pogłoski, że ten człowiek zbiera duże psy, które są u niego przez chwilę, a później znikają i są przerabiane na smalec. Tak też miało stać się z Lucky'im. Panie szybko pojechały do niego, a tam okazało się, że zwierzak jest przywiązany do półtorametrowego łańcucha, bez żadnej budy. Od razu go stamtąd zabrały. Później trafił do Jannette i dotychczas biega sobie szczęśliwy po podwórku ( Warto dodać, że trochę się spasł. ). 
Bastet to dwumiesięczna kotka uratowana przez Gabrielle. Kotka trzy dni spędziła sama na dachu, głośno miauczała. Była dokarmiana przez sąsiada, który jak się później okazało, sam ją tam wsadził twierdząc, że "tam była jego mama". Bastet została ściągnięta z dachu i zabrana do weterynarza. Okazało się wtedy, że miała na sobie 187 kleszczy (nimf), które były wyciągane przez kilka dni. Dostała także wiele leków, między innymi na odrobaczenie. Teraz ma się świetnie i jest bardzo niesfornym kociakiem. Jedynym zmartwieniem jest przepuklina, którą niestety trzeba będzie operować.

Pomimo tego, że posiadamy kilka swoich zwierzątek, staramy się pomagać także tym, które znajdują się w schronisku. W zeszłym roku zorganizowałyśmy w szkole zbiórkę karm i akcesoriów dla zwierząt ze schroniska w Henrykowie. ~Link do schroniska~ . Zebrałyśmy tego naprawdę dużo, a do naszej szkoły przyszło podziękowanie dla nas za wszystkie podarunki. W ramach pomocy została zorganizowana także wycieczka, podczas której mogliśmy pooglądać masę zwierząt i posłuchać ich historii.

A wy, macie jakieś zwierzęta? Jeśli tak, to jakie? Może też opowiecie nam jakąś swoją historię ich dotyczącą. 



"Kup sobie psa. To jedyny sposób, abyś mógł nabyć miłość za pieniądze." ~ Aureliusz Augustyn z Hippony